Newsy
Dwa dobre mecze juniorów młodszych
W ramach I ligi wojewódzkiej na wyjeździe zmierzyliśmy się z SMS-em Konin. Po dwóch wysokich porażkach z rzędu, tym razem liczyliśmy na dobry mecz i walkę o punkty. W spotkanie weszliśmy skoncentrowani, dobrze realizując działania w fazie bronienia, a od czasu do czasu stwarzając sobie niezłe okazje bramkowe. Przed przerwą gole jednak nie padły.
W drugiej części meczu zaczęliśmy częściej odbierać piłkę na połowie rywali, co przełożyło się na jeszcze lepsze sytuacje strzeleckie. W 60. minucie oko w oko z bramkarzem gospodarzy stanął Maurycy Śliwicki, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Pięć minut później dopięliśmy swego, gdy na strzał z 20 metrów zdecydował się Marcel Przybyliński i wyprowadził nas na prowadzenie. Po kolejnych dziesięciu minutach świetną akcję Aleksandra Hejny kończył strzałem Jakub Szkudlarski, jednak piłka odbiła się od słupka i wróciła w pole gry. Wiadomo było, że gospodarze będą walczyć do końca i niestety w 85. minucie wykorzystali szybką kontrę i doprowadzili do remisu. Ostatnie minuty to już walka o każdą piłkę, z której lepiej wyszli rywale strzelając zwycięskiego gola w 90. minucie gry.
Do zdobycia punktów zabrakło nam szczęścia i nieco doświadczenia na tym poziomie rozgrywek. Włożyliśmy jednak w to spotkanie tyle sił i energii, ile tylko mogliśmy. Walczyliśmy od pierwszej do ostatniej minuty. Pracowaliśmy ciężko w bronieniu, stwarzaliśmy sobie dobre okazje. Pokazaliśmy, że w drużynie jest spory potencjał. I za to drużynie należą się wielkie brawa.
____________________________
W niedzielę w I lidze okręgowej podejmowaliśmy APT Poznań. Pod koniec sierpnia w pierwszym meczu z tym rywalem zremisowaliśmy 2:2. Wiedzieliśmy więc, że czeka nas ciekawa i zacięta rywalizacja.
Pierwsze minuty były wyrównane, ale dość nieoczekiwanie zaczęliśmy seryjnie popełniać bardzo proste błędy w fazie bronienia, pozwalając gościom na trzy szybkie kontrataki - w 6., 15. i 17. minucie. Każdy z nich kończył się niestety stratą gola. Taki obrót spraw dość mocno podciął nam skrzydła, co przekładało się na sporo niedokładności w naszych poczynaniach. Z minuty na minutę zaczęliśmy jednak wracać do meczu, a tuż przed przerwą gola na 1:3 strzelił Mateusz Czarnecki.
Druga połowa to już zdecydowanie lepsza gra w naszym wykonaniu. Mimo tego, że w 46. minucie goście zdobyli czwartą bramkę, to już minutę później Jakub Płotkowiak ponownie zmniejszył różnicę do dwóch goli, a w 50. minucie gola kontaktowego na 3:4 strzelił ponownie Mateusz Czarnecki -uderzenie z woleja w samo okienko było z pewnością ozdobą całego meczu. Od tego momentu było wiadomo, że będziemy walczyć nie tylko o remis, ale o pełną pulę. I tak też się stało. W 65. minucie Kuba Księżnik pewnie wykorzystał rzut karny, a minutę później w zamieszaniu Jakub Szkudlarski wyprowadził nas na prowadzenie 5:4. W ostatnim kwadransie dołożyliśmy jeszcze dwie bramki. Na 6:4 trafił Lucjan Kawalec, a na 7:4 ponownie Jakub Szudlarski, do którego świetnie podawał Hugo Wilhelmi. Takim wynikiem zakończyło się to emocjonujące spotkanie.
Cieszy to, że mimo bardzo słabej pierwszej połowy byliśmy w stanie pokazać duży sportowy charakter po przerwie. Szczególnie warto wyróżnić za to spotkanie Mateusza Czarneckiego, którego kilka dobrych zagrań i przede wszystkim dwa strzelone w trudnych dla nas momentach gole dały nam nadzieję na odwrócenie losów meczu. Brawo drużyna!















